Tag Archives: weterynaria

Widziane w świecie: Jurand

Zwykły wpis

facepalm

Są różni weterynarze… Grubi i chudzi; starzy i młodzi; mądrzy i grubi; mili i gburowaci; tacy którzy swój zawód wykonują z pasją i tacy, którzy uważają go za jedną wielką pomyłkę… Są też tacy, którzy podobnie jak poruszany tu już  Wilson Martins Couthino jeżdżą po różnych habaziach i zbierają sierściuchowate „bidy” (które chwilowo nie miały szczęścia) lecząc je na własny koszt i szukając im nowego kwadratu, by mógł je ktoś przytulić.

Read the rest of this entry

Widziane w świecie – bioasekuracja

Zwykły wpis

świnka
Wreszcie udało się dotrzeć – mógłbym rzec po dzisiejszym dniu. Zwłaszcza jak wspomnieć dwie poprzednie wizyty w gospodarstwie otoczonym drewnianym płotem. Pierwszy raz miał miejsce pewnego upalnego dnia upalnego lata. Misja zakończyła się niepowodzeniem gdyż na straży spróchniałej furtki prowadzącej na teren haziajstwa stanął sędziwy celnik otoczony stadem ujadających powsinogów, który kategorycznie odmówił wpuszczenia na teren prywatny.
Kolejny podjazd miał miejsce parę tygodni później i znów sytuacja się powtórzyła ten sam stróż, te same powsionogi i kolejna adnotacja służbowa, że chuj bombki strzelił, bo właściciela, którym jest syn onego strażnika nie było. W końcu udało się skontaktować z synem właścicielem i ustalić co i jak – zatem udało się jedziemy…
Read the rest of this entry

Cyniczny uśmiech księżyca

Zwykły wpis

księżyc jak minister

Dzień jak co dzień. Monotonny warkot silnika zmieszany z kolejnymi hitami puszczanymi w radio. Asfalt ucieka spod kół, jesienne do południe, w samym środku codziennej zawieruchy – ktoś  stawia dom, ktoś sporządza raport, ktoś kogoś opierdala, ktoś ma na to wszystko wyjebane i trąbi hejnał gdzieś w zaułku skryty przed czujnym okiem wielkiego brata. Jadę, znużenie osiąga zenit. Muszę, nie – potrzebuję choć odrobinki chwili wytchnienia. Skręcam w las, gaśnie silnik, gasną też dźwięki umpa umpa dobiegające z głośnika. Zamiast tego łagodny szum wiatru, trzeszczenie  sosnowych pni i szwargot ptasiej gwary.  Read the rest of this entry

Widziane w świecie – Przyczajony rolnik, ukryty koń

Zwykły wpis

3a53e13d4769ed98fbc2ca3aafe4496a

  Skręciliśmy w las, zasadniczo w leśną dróżkę na końcu, której zgodnie z drogowskazem miało widnieć gospodarstwo, schowane przed resztą świata za ścianą lasu. Przed resztą świata może i tak ale przecież nie przed „tym” czujnym okiem. Ogółem pierwszy problem pojawił się dwa dni wcześniej, kiedy gospodarze zostali telefonicznie powiadomieni o naszej wizycie – ażeby przełożyć a bo to nie pasuje, a bo tamto a tego i tamtego nie ma. Jednak jak to mówią służba nie dróżba – „zapiejdajać cieba”…
Read the rest of this entry

Widziane w świecie – Piątek 17ego

Zwykły wpis

japirdole
Cały ten tydzień był jakiś dziwny – może to kwestia pogody, może niewłaściwego układu gwiazd? Nie wiem kiepski ze mnie meteorolog jak i astrolog choć w dobie internetu każdy z nas może być kim zechce: znawcą wszystkiego polityki, sportu, kobiet a nawet weterynarii. Posłuchajcie…
Read the rest of this entry

Widziane w świecie – Najpierwszy

Zwykły wpis

cow
Czasem nie wiadomo od czego, zacząć… Z reguły wówczas najlepszym wyjściem jest zacząć od początku. Tylko gdzie jest początek. Załóżmy, że początek miał miejsce jakieś sześć miesięcy wcześniej. Mniej więcej w czasie gdy po pięciu latach jakaś szycha w Warszawie ocknęła się stwierdzając, iż z początkiem tego roku nie będzie właściwych przepisów umożliwiających wykonywanie roboty, która znajduje się w moim zakresie (nie tylko moim ale powiedzmy, że w moim grajdole to moja działka) – o tym już wspominałem wcześniej, więc jeśli ktoś czyta moje wypociny to już to wie, tym bardziej jeżeli czytają to ludzie, którzy występują w tym samym cyrku. A ma ten cyrk niejednego artystę – od klaunów (w większości z marnym żartem) przez akrobatów (którzy swoimi akrobacjami wyprowadzają żart na prostą) po wszelkiej maści żonglerów (ci z kolie żonglują tak by zrobić wszytsko a się nie dostosować do treści przedstawienia)….
Read the rest of this entry

Wilson Martins Couthino

Zwykły wpis

Widziałem już wielu zaklinaczy psów – na których patrzałem z respektem; wielu „miłośników” zwierzątek, na których w ogóle patrzeć nie chciałem (ani słuchać, ani wąchać). Ogółem trochę już widziałem psich klimatów ale serio, pierwszy raz patrząc na film i to z „jutiuba” się wzruszyłem..
W sumie co tu pisać, wystarczy popatrzeć: