Tag Archives: rolas

Wspomnień czar: Nie z tej Ziemi

Zwykły wpis

et2

Tydzień bożonarodzeniowo-noworoczny to okres posuchy związanej z końcówką roku. W zasadzie nie powinno się dziać nic poza typowymi dla końcówki roku zdarzeniami jak sprawdzanie w harmonogramie czy aby na pewno wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. No chyba, ze ktoś mimowolnie, po troszku z własnej winy staje się bohaterem największej afery kartonowej od czasów śmierci Hanki Mostowiak. Rety, gdybym chociaż wiedział, że wzięcie niewłaściwego kartonu do zapakowania zepsutego automatu do kawy wywoła taką burzę, w życiu nie ośmieliłbym się nawet spojrzeć w jego kierunku;) A tak mam za swoje – po prostu kosmos…

Read the rest of this entry

Reklamy

Widziane w świecie – bioasekuracja

Zwykły wpis

świnka
Wreszcie udało się dotrzeć – mógłbym rzec po dzisiejszym dniu. Zwłaszcza jak wspomnieć dwie poprzednie wizyty w gospodarstwie otoczonym drewnianym płotem. Pierwszy raz miał miejsce pewnego upalnego dnia upalnego lata. Misja zakończyła się niepowodzeniem gdyż na straży spróchniałej furtki prowadzącej na teren haziajstwa stanął sędziwy celnik otoczony stadem ujadających powsinogów, który kategorycznie odmówił wpuszczenia na teren prywatny.
Kolejny podjazd miał miejsce parę tygodni później i znów sytuacja się powtórzyła ten sam stróż, te same powsionogi i kolejna adnotacja służbowa, że chuj bombki strzelił, bo właściciela, którym jest syn onego strażnika nie było. W końcu udało się skontaktować z synem właścicielem i ustalić co i jak – zatem udało się jedziemy…
Read the rest of this entry

Widziane w świecie – Przyczajony rolnik, ukryty koń

Zwykły wpis

3a53e13d4769ed98fbc2ca3aafe4496a

  Skręciliśmy w las, zasadniczo w leśną dróżkę na końcu, której zgodnie z drogowskazem miało widnieć gospodarstwo, schowane przed resztą świata za ścianą lasu. Przed resztą świata może i tak ale przecież nie przed „tym” czujnym okiem. Ogółem pierwszy problem pojawił się dwa dni wcześniej, kiedy gospodarze zostali telefonicznie powiadomieni o naszej wizycie – ażeby przełożyć a bo to nie pasuje, a bo tamto a tego i tamtego nie ma. Jednak jak to mówią służba nie dróżba – „zapiejdajać cieba”…
Read the rest of this entry

Widziane w świecie – Piątek 17ego

Zwykły wpis

japirdole
Cały ten tydzień był jakiś dziwny – może to kwestia pogody, może niewłaściwego układu gwiazd? Nie wiem kiepski ze mnie meteorolog jak i astrolog choć w dobie internetu każdy z nas może być kim zechce: znawcą wszystkiego polityki, sportu, kobiet a nawet weterynarii. Posłuchajcie…
Read the rest of this entry

Widziane w świecie – Najpierwszy

Zwykły wpis

cow
Czasem nie wiadomo od czego, zacząć… Z reguły wówczas najlepszym wyjściem jest zacząć od początku. Tylko gdzie jest początek. Załóżmy, że początek miał miejsce jakieś sześć miesięcy wcześniej. Mniej więcej w czasie gdy po pięciu latach jakaś szycha w Warszawie ocknęła się stwierdzając, iż z początkiem tego roku nie będzie właściwych przepisów umożliwiających wykonywanie roboty, która znajduje się w moim zakresie (nie tylko moim ale powiedzmy, że w moim grajdole to moja działka) – o tym już wspominałem wcześniej, więc jeśli ktoś czyta moje wypociny to już to wie, tym bardziej jeżeli czytają to ludzie, którzy występują w tym samym cyrku. A ma ten cyrk niejednego artystę – od klaunów (w większości z marnym żartem) przez akrobatów (którzy swoimi akrobacjami wyprowadzają żart na prostą) po wszelkiej maści żonglerów (ci z kolie żonglują tak by zrobić wszytsko a się nie dostosować do treści przedstawienia)….
Read the rest of this entry

Widziane w świecie: Quo vadis bovine?

Zwykły wpis

drogowskaz

Jest sobie wieś nazwijmy ją Wygwizdowo. Ogółem już sama podróż po Wygwizdowie dostarcza zagwozdek dla umysłu typu gdzie, kto w jakiej chałupie mieszka.. Jeśli dodamy do tego, że Wygwizdowo ma swoje dalsze człony typu Kolonia, Baranek, Jeziorko, Góździec czy inszy Poligon poszukiwanie danego numeru nabiera dodatkowych barw. Teraz jest łatwiej gdyż w wielu miejscowościach pojawiają się drogowskazy z nazwą Wygiwzdowa i numerami domostw, które się znajdują na danej „trasie”. Jeszcze kilka lat temu należało brać koniec języka za przewodnika w celu uzyskania bezcennej informacji typu: „Jedziesz pan prosto, za figurą w lewo po łuku na prawo trzeci dom po lewo parterowy z nadbudówką czyli już właściwie piętrowy” lub przy odrobinie pecha usłyszeć „Panie ja nie stąd” albo też „Ło, panie to nie tu. Tu jest Wypiździejewo 5,a on mieszka Wypiździejewo Wieś 5…”. Tak więc drogowskazy wskazując drogę jakby ograniczyły relacje międzyludzkie – teraz tylko lokalsów siedzących na ławce pod sklepem widzisz zza szyby auta gnasz, gnasz i gnasz.
Read the rest of this entry

Widziane w świecie: Ogr, który posiadł kunia

Zwykły wpis

P pracowniczka lub lepiej poszukiwaczka koni

rozmówca lub lepiej zaklinacz (niekoniecznie) koni

P: Dzień dobry. Czy ma pan konia?
R: Nie. Nie mam. Kuń brata jest. Ale nie wiem czy jest bo do ogra miał dziś pójść. Zaraz sprawdzę.
Tu następuje nerwowe przemierzanie truchtem podwórza za stodołę, po chwili R wytruchtuje zza stodoły zagląda do środka, kręcąc znacząco głową, zagląda do drugiej dziury – szukając nie wiadomo czy brata czy kunia – podtruchtuje do bramy:
R: Nie ma. Z kuniem do ogra poszli.
Kurtyna
kuń

za ilustrację odpowiada google.