Tag Archives: nie bój się zmiany na lepsze

Cyniczny uśmiech księżyca

Zwykły wpis

księżyc jak minister

Dzień jak co dzień. Monotonny warkot silnika zmieszany z kolejnymi hitami puszczanymi w radio. Asfalt ucieka spod kół, jesienne do południe, w samym środku codziennej zawieruchy – ktoś  stawia dom, ktoś sporządza raport, ktoś kogoś opierdala, ktoś ma na to wszystko wyjebane i trąbi hejnał gdzieś w zaułku skryty przed czujnym okiem wielkiego brata. Jadę, znużenie osiąga zenit. Muszę, nie – potrzebuję choć odrobinki chwili wytchnienia. Skręcam w las, gaśnie silnik, gasną też dźwięki umpa umpa dobiegające z głośnika. Zamiast tego łagodny szum wiatru, trzeszczenie  sosnowych pni i szwargot ptasiej gwary.  Read the rest of this entry

Perfekcyjny/-a pan/pani haziajstwa

Zwykły wpis

Witajcie! W kolejnym odcinku naszego cyklicznego programu, w którym nasi haziajowie przechodzą metamorfozę. Część poprzednią możecie zobaczyć TUTAJ. Dzisiejszy bohater zgłosił się do naszego programu tradycyjnie wbrew własnej woli;) W haziajstwie zastano tradycyjny syf, który niestety nie przeszedł testu białej rękawiczki (zasadniczo nie przeszedł żadnego testu). Zgromadzone w gospodarstwie bydełko również nie miało stałego dostępu do wody – oczywiście wszystko z troski o bydlęce zdrowie, coby się „nie wezdmło”.
Read the rest of this entry

Perfekcyjny/-a pan/pani haziajstwa

Zwykły wpis

Są takie dni kiedy myśląc o słowie tyra pierwsze co wpada do głowy to myśl czy nie rzucić tego wszystkiego i nie wyjechać w Bieszczady? Pomysł kuszący ale jak nałożyć na to comiesięczną jałmużnę stykającą do 1go (z reguły wpływa na konto około 26go) wizja sielskiego życia w Bieszczadach zbliża się do wizji „Zielonej Wyspy płemiera Tuska”. Tak więc siedzisz i niuchasz ten kogel mogel procedur, sprzecznych przepisów lub ich braku (choć miały być), szwankujących systemów audytów sraudytów i innych domieszek w postaci kasy na koncie (a raczej jej braku) i zaczynasz mimowolnie nucić „i co ja robię tu uuu”. Szukanie sensu w bezsensie… I wówczas myślę o dobrostanie czyli nie wszystko stracone….
Read the rest of this entry