Tag Archives: gospodarz

Widziane w świecie: perfekcyjny pan domu

Zwykły wpis

Bez tytułu

Czyli co może się stać o nadmiaru Małgorzaty Rozenek w telewizji;) Odwiedziliśmy gospodarstwo prowadzone przez zatwardziałego kawalera. Zatwardzenie mu na dobre nie wyszło (zresztą co tu mówić o wychodzeniu przy zatwardzeniu – siłą rzeczy to nie może być przyjemne). W oborze jakoś poszło, pięć opasów  stało w dość czystej i jasnej oborze. Oczywiście nie obeszło się bez sporu ideologicznego na temat zaspokojenia pragnienia przez największe z nich. Gospodarz twierdził, że trzy razy dziennie wystarczy, my natomiast obstawialiśmy iż to za mało i bydło ma mieć dostęp stały do świeżej wody. Ponieważ już jesteśmy wprawieni w tych polemikach koniec końców stanęło, iż pan się postara i niezwłocznie bysiorom tę wodę zapewni. Ale by mieć pewność co do realizacji naszych ustaleń z wizyty trzeba spisać protokół, a jako że na dworze solidnie wiało, piździło jak w kieleckiem (chociaż do Kielc droga daleka) i zanosiło się na kolejną falę opadową gradu, deszczu, deszczu ze śniegiem czy co tam jeszcze z nieba nie leciało tego dnia. Read the rest of this entry

Widziane w świecie – bioasekuracja

Zwykły wpis

świnka
Wreszcie udało się dotrzeć – mógłbym rzec po dzisiejszym dniu. Zwłaszcza jak wspomnieć dwie poprzednie wizyty w gospodarstwie otoczonym drewnianym płotem. Pierwszy raz miał miejsce pewnego upalnego dnia upalnego lata. Misja zakończyła się niepowodzeniem gdyż na straży spróchniałej furtki prowadzącej na teren haziajstwa stanął sędziwy celnik otoczony stadem ujadających powsinogów, który kategorycznie odmówił wpuszczenia na teren prywatny.
Kolejny podjazd miał miejsce parę tygodni później i znów sytuacja się powtórzyła ten sam stróż, te same powsionogi i kolejna adnotacja służbowa, że chuj bombki strzelił, bo właściciela, którym jest syn onego strażnika nie było. W końcu udało się skontaktować z synem właścicielem i ustalić co i jak – zatem udało się jedziemy…
Read the rest of this entry

Perfekcyjny/-a pan/pani haziajstwa

Zwykły wpis

Witajcie! W kolejnym odcinku naszego cyklicznego programu, w którym nasi haziajowie przechodzą metamorfozę. Część poprzednią możecie zobaczyć TUTAJ. Dzisiejszy bohater zgłosił się do naszego programu tradycyjnie wbrew własnej woli;) W haziajstwie zastano tradycyjny syf, który niestety nie przeszedł testu białej rękawiczki (zasadniczo nie przeszedł żadnego testu). Zgromadzone w gospodarstwie bydełko również nie miało stałego dostępu do wody – oczywiście wszystko z troski o bydlęce zdrowie, coby się „nie wezdmło”.
Read the rest of this entry

Widziane w świecie – dywagacje

Zwykły wpis

P1000501

Wjeżdżam na gospodarstwo. Nie liczę oczywiście, iż będę przywitany chlebem i solą. W zasadzie złą sławą owiana moja fucha, zgodnie z twierdzeniem iż w dzisiejszej dobie to rolnik bardziej boi się wpuścić do gospodarstwa weterynarza jak komornika (autentyk, którym kiedyś na wstępie zostałem poczęstowany), pozwala mniemać iż przywitania może nie być w ogóle. I zasadniczo nie ma. Nie licząc ujadającego tria w postaci zamkniętego w kojcu owczarka poniemieckiego, miniaturowego rottweilera i czegoś kudłatego ala miniaturowa alpaka z ostrymi zębami. Po prostu miks genów zapewniających długowieczność, odporny żołądek, niewrażliwość na pchły, kleszcze i wszystko inne co jest utrapieniem wszystkich psich ras z wyjątkiem rasy kundel bury pospolity.
Read the rest of this entry

Widziane w świecie – Salciaman

Zwykły wpis

salciaman

Armageddon – do tradycyjnego „nie wiadomo gdzie palec wsadzić” dochodzi audyt sraudyt zbliżający się wielkimi krokami jakby miał siedmiomilowe buty na swych owłosionych girach, do tego skład zespołu obcięty o połowę dzięki ciąży i chorobie. Co gorsza skład, który zwykł się zajmować salmonellami. Przydałby się superman by to ogarnąć (albo chociaż ktoś kto to zrobi;)) Zrealizowano opcję drugą bez supermana, za to z salciomanem.
Posłuchajcie….
Read the rest of this entry

Wspomnień czar – Panienka z okienka

Zwykły wpis

panienka z okienka

Jako, że ostatnio trochę mniej czasu na pisanie (w najbliższym czasie nie spodziewam się go jakoś szczególnie więcej;p), zatem postanowiłem wrzucić garść wspomnień. Pojawiły się już one na jednym z „branżowym” forum, zatem garstka z was historię zna lecz inni przeczytają ją pierwszy raz. Było to lat temu cztery, posłuchajcie*…

*wiem powinno być „czytajcie”… ale tak brzmi lepiej no i w końcu ja to piszę;p

Read the rest of this entry