Widziane w świecie: Jak to robią w Ameryce

Zwykły wpis

eta-zabavnaya-fotogenichnaya-lisitsa-slishkom-druzhelyubna-chtoby-pokinut-lyudej-hochu-sebe-takuyu-milashku-1578_2

Od zawsze chciałem zwiedzić Stany. Wiecie NY, R66, kowboje i indianie, słoneczny patrol, dolary i te sprawy. Podróżować po Stanach mi się jeszcze nie zdarzyło, zamiast tego podróżowałem w różnych stanach świadomości (w  myśl zasady jak się nie ma co się lubi…). Wychodzi jednak, że nie ja jeden mam idyllyczną wizję Stanów Zjednoczonych Ameryki. Ale  do rzeczy…

Do pokoju wkroczyła szefowa z telefonem (tzn. telefon trzymała w ręku w trakcie wkraczania, żeby nikt nie myślał, iż wkroczył razem z nią. Aczkolwiek patrząc na to ilość sytuacji gdzie ktoś szuka jedynej ogólnej służbówki, można dać wiarę iż posiada one jakieś odnóża).  – Masz – powiedziała – ktoś ma do ciebie sprawę, bo ja nie mam już siły i pomysłu na dalsza rozmowę. Poza tym sprawa tyczy się twojego działu. No ok, przejąłem urządzenie, o którym Grzesiu Ciechowski śpiewał, iż ma je w głowie i &uj z tego;)

Grzecznie się przedstawiłem, mówiąc kto zacz i skąd (trochę niepotrzebnie bo dzwoniący powinien wiedzieć gdzie dzwoni, choć może to robić nieświadomie, ale tak zostałem nauczony i już). W słuchawce usłyszałem męski głos, raczej wkurzony i to bardzo. Wysłuchałem cierpliwie historii o tym, jak sielski żywot w domku pod lasem zakłócił lis – skurwysyn, który już 15 kur panu z gospodarstwa wyniósł. O tym, ze pan nie ma jak zabezpieczyć gospodarstwa, bo na lisa to i tak nic nie pomoże. Następnie dowiedziałem się, ze musimy się na lisa zasadzić i coś z nim zrobić – niekoniecznie go zabijać ale coś zrobić musimy, bo pan czytał w internecie i to jest nasza robota.  Wysłuchałem z jak największą uwagą i zrozumieniem problemu człowieka, jednak nie miałem zbyt satysfakcjonującej dlań informacji, mówiącej iż jesteśmy urzędem, nie posiadamy możliwości ani prawa do odławiania zwierząt. Powiedziałem też panu, ze za szkody wyrządzone przez dzikie zwierzęta odpowiada ich właściciel a tym są Lasy Państwowe. Na co pan odpowiedział, że lis jest Skarbu Państwa, tu nastąpiła kilkusekundowa cisza, po czym w konkluzji stwierdził, że to i tak jeden chuj. Coś tam po mamrotał o lisie skurwysynie, o tym, ze nikt nie chce pomóc jak jest potrzeba, kończąc wywód takim oto stwierdzeniem:

– Wie pan, bo u nas powinno być jak w Ameryce (pod tym zdaniem się podpisuję każdą kończyną mego ciała;)). Wchodzi ktoś na mój teren, wyciągam sztucer, pociągam za spust, Bang! I po sprawie.

– Nie mam sztucera (niestety i na szczęście dla niektórych), więc nie mogę panu pomóc na tej drodze. Proponowałbym skontaktować się z Lasami Państwowymi na początek.

Potem jeszcze trochę pogadaliśmy, pan podziękował za uprzejmą obsługę i radę. Nie wiem czy skontaktował się z Lasami, wiem jedno nie miałbym nic przeciw gdyby u nas była Ameryka;)

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s