Widziane w świecie: Jurand

Zwykły wpis

facepalm

Są różni weterynarze… Grubi i chudzi; starzy i młodzi; mądrzy i grubi; mili i gburowaci; tacy którzy swój zawód wykonują z pasją i tacy, którzy uważają go za jedną wielką pomyłkę… Są też tacy, którzy podobnie jak poruszany tu już  Wilson Martins Couthino jeżdżą po różnych habaziach i zbierają sierściuchowate „bidy” (które chwilowo nie miały szczęścia) lecząc je na własny koszt i szukając im nowego kwadratu, by mógł je ktoś przytulić.

Taki też był los Juranda* trafionego przez samochód, znalezionego przez doktora w przydrożnym rowie. Jurand to już pies wiekowy, nieduży, rasy kundel bury, bez jednego oka i z zaćmą na drugim. Ogółem bida z nyndzą. Doktor wziął psiaka, przywrócił go do stanu używalności choć oczywiście wzroku przywrócić nie mógł niestety. Ale jedno oko z zaćmą pozwalało zapewne Jurandowi na odróżnianie światła i ciemności no i pozostał węch, słuch i wola życia. Tak zatem Jurand powracał do zdrowia, a doktor powracał do szukania lokum dla Juranda, gdzie psisko szczęśliwie mogło spędzić resztę swoich dni.

Tak było do czasu… Do czasu aż doktora nie odwiedziły zielone oszołomy. Nie będę w tym miejscu ukrywał, że chodzi o tzw. obrońców zwierząt. Ludzi, którzy pozrzeszani w watachach robią dużo szumu, a mało pracy. Szyją sobie pseudo mundury, stroją groźne miny w mediach i chcą uchodzić za mega fachowców, chociaż ich wiedza sprowadza się do kochania piesków i kotków. Zieloni wpadli co prawda nie z powodu Juranda, ale przy okazji go zauważyli i przejęli się losem stworzenia. Los, który ich zdaniem był straszny: pies utrzymywany jakoby w ciemności, zaniedbany i co to nie jeszcze. I w ogóle u lekarza nie ma właściwej opieki, lepszą będzie miał w schronisku (w którym zieloni wówczas pracowali, a dokładnie jedna zielona była w nim kierowniczką).

Schronisko – rys krajobrazowy. Jak większość takich przybytków miejsce przygnębiające. Przygnębiające tym bardziej, że od lat rozszarpywane przez watachy miłośników zwierząt. Efekt: brud, chaos i szczury… setki szczurów – niekwestionowanych władców schroniska. Ale tam Jurandowi musiało być lepiej niż pod skrzydłami weta.

Ponieważ doktor niespecjalnie był zainteresowany pomysłami zielonych mających uszczęsliwić Juranda, miłośnicy zwierząt uciekli się do starego sprawdzonego sposobu: należy podpierdolić doktora tam gdzie trzeba czyli do innych wetów tylko państwowych. Udało się! Na nic argumenty doktorowe, wiedza i doświadczenie. Pies ma iść do schroniska i taki też był los Juranda. Poszedł do schroniska niczym pan ze Spychowa do Szczytna…

W schronisku: w Szczytnie… to znaczy w schronisku zawsze jest lekarz opiekujący się schroniskiem. Oczywiście za pracę pobiera zapłatę – i słusznie, tak nakazuje zdrowe kapitalistyczne podejście do życia. Lekarz ze schroniska podjął się zatem operacji zaćmy oka wiekowego Juranda. Operacja się udała – pacjent przeżył, natomiast oko nie. Obecnie Jurand upodobnił się do swego spychowskiego pierwowzoru – obojga oczu ma wyłupione. Płaczą nad jego losem zieloni, ze takiego zabiedzonego uratowali, że jedyne oko stracił, że aż doktora, który go w przydrożnym rowie znalazł do prokuratora zgłosili i oszczercze artykuły na portalach i facebookach publikują.

Epilog: Dokąd zmierzasz weterynario?

Tak sobie myślę, słuchając żali wetów, że ich się nie szanuje; że ich pracy się nie szanuje; że praucją za bezcen pierdu pierdu… Ale patrząc na powyższą historię, na relacje pomiędzy wetami; na bieganie za kijkiem rzuconym przez oszołomowatych fundamentalistów; na ujaraną japę z problemów innych i na jakąś dziką satysfakcję w poniżaniu kolegów po fachu i negowaniu osiągnięć innych… To odpowiedź jest oczywista. Kolega kiedyś to określił jako pojebane z popierdolonym.

Źle was widzę weci ale co was to obchodzi. Większość jest tak wypchana elitaryzmem swojego zawodu, że już tylko to tej większości pozostało. Bo ani szacunku, ani satysfakcji z życia, pozostało tylko deep throatowe chapanie elitaryzmu…

*imiona zmieniono bądź pominięto dla dobra zdrowia psychicznego

**ilustrated by goole facepalm

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s