Cyniczny uśmiech księżyca

Zwykły wpis

księżyc jak minister

Dzień jak co dzień. Monotonny warkot silnika zmieszany z kolejnymi hitami puszczanymi w radio. Asfalt ucieka spod kół, jesienne do południe, w samym środku codziennej zawieruchy – ktoś  stawia dom, ktoś sporządza raport, ktoś kogoś opierdala, ktoś ma na to wszystko wyjebane i trąbi hejnał gdzieś w zaułku skryty przed czujnym okiem wielkiego brata. Jadę, znużenie osiąga zenit. Muszę, nie – potrzebuję choć odrobinki chwili wytchnienia. Skręcam w las, gaśnie silnik, gasną też dźwięki umpa umpa dobiegające z głośnika. Zamiast tego łagodny szum wiatru, trzeszczenie  sosnowych pni i szwargot ptasiej gwary. 

Zdążam pod kusząco wyglądający pieniek po kiedyś ściętym drzewku, plecami opieram się o sąsiednie, które rośnie jakby własnie po to bym się o nie oparł właśnie tu i teraz. Przymykam oczy, które razi jesienne słońce. Jest błogo, jest dobrze. Z przyjemnego letargu wyrywa mnie odgłos kroków, jakiś cień zasłania słońce. Otwieram oczy. Nade mną stoi sam minister. Jak? Skąd? Myślę zmieszany patrząc na kuriozalne połączenie szykownego garnituru z gumofilcami.

– Co wy tu kurwa robicie ?! – wykrzykuje minister – Cała Polska pracuje, a wy tu sabotaż uprawiacie? Normy wam się nie chce wyrabiać?

– S… S… Strajk włoski mamy – jęcząc próbuję się wyłgać z oczywistej oczywistości stawiającej mnie w niekorzystnym świetle, potwierdzającym stereotyp urzędasa „nicnieroba”. Dobrze, że choć kubka z kawą nie mam – Chociaż w tym punkcie odstaję od standardowego obrazu – myślę ze skruchą.

– Strajk włoski kurwa! – piekli się minister – może jeszcze klusków z sosem wam naszykować?! Może kapuczino chcecie? Czesiek! Czeeeesiek! Gdzie się kurwa podział znów podział ten Czesiek? Na chwilę z oka spuscić a rozłażą się jak muchy po gównie – irytacja ministra narasta. Wtem poruszają się drzewka w młodniku sosnowym wychodzi z nich funkcjonariusz BORu, podobnie jak minister ubrany w stylowy gang i gumofilce, oczy schowane za słonecznymi okularami, jedną ręką strzepuje z garnituru sosnowe igły w drugiej dzierży różowe wiaderko.

– Tu jestem szefie – mówi – borowików nazbierałem – z dumą pokazuje różowe wiaderko pełne grzybków.

– Dobrze. – powiada minister – Grzybków tu panu do sosu dodasz. I kawy z termosu nalej.

– Nie dziękuję – mówię, starając się jakoś wykręcić z tej sytuacji wiedząc, że sytuacja nie jest korzystna, kątem oka zerkam w kierunku samochodu.

– Nie pieprzcie mi tutaj! – przerywa minister – Jak chcecie pieprzyć to Czesiek panienki załatwi! Czeee… – Nie, nie dziękuję. – przerywam. – Widzicie – kontynuuje minister, rozlewając kawę do kubków, w czasie gdy BORowiec obiera przy pomocy nożyka borowiki – bo ja tu sobie na grzybki wyskakuję i was nakrywam. A czy to nie wy wołacie o podwyżki?

Przytakuję głową. Czuję na sobie wzrok ministra oraz BORowca, który coraz brutalniej zdziera skórkę z borowików wymownie rzucając spojrzenie spod słonecznych okularów. Słońce już nie grzeje przyjemnie, ono teraz pali – to samo uczucie musiało towarzyszyć Ikarowi gdy wzlatywał do Słońca tak iż wosk w skrzydłach topniał. Mi tylko wosk w uszach może stopnieć. – Trzeba umyć uszy – myślę. Krople potu wstępują na me czoło.

– Powiedzcie mi jedno – kontynuuje minister, podczas gdy borowiec wymownie ucina nóżkę borowikowi – dlaczego wy kurwa chcecie podwyżkę, a nie na przykład obniżkę? Ciach – kolejna nóżka spada z łoskotem na ziemię. Łoskot rozchodzi się po lesie. Jednorodona masa grzmotu, przeradza się powoli grzmiącą „obniżkę… obniżkę… o…”  Wszystko ciemnieje, spadam w dół, otwieram oczy, jest ciemno, nie półmrok, przez okno zagląda krwawy księżyc. – To był tylko sen – myślę z ulgą – rozglądając się po pokoju. Patrzę w okno, tam krwawy księżyc, ten sam, który taką sensację wzbudził. Tylko… czy mi się wydaje, czy rzeczywiście… Nie. Czy to  możliwe by uśmiechał się on cynicznie?

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s