Whiskey nie ma, gorzej jak za sanacji

Zwykły wpis

Nie ma whiskey, nie ma z czego zrobić wieczornego drina. Muszę pić sam tonik niby smaczny, zimny ale coś nie pasuje. Kto by przypuszczał, że zero siedem starcza na kilka drinków. Jak żyć jeżeli się nie ma pod ręką łyskaczowej wersji „neverending beer”?

https://ujarani.com/308165

film nie działa to linkuję do źródła;)

Że niby zmierzam w stronę alkoholizmu? Możliwe, każdy z nas zdąża w jakąś stronę, chociaż podłoże jest tutaj inne. W sytuacji jeżeli masz udać się na urlop a ty myślisz, że jednak powinieneś zostać w pracy bo jest jej tak dużo, iż urlop przeszkodzi w realizacji zadań – znaczy się nie jest za dobrze. Za takie herezje należałbny się wypoczynek w pensjonacie z pokojami bez klamek o miękkiej podłodze i ścianach, z posiłkami składającymi się z niebieskich pigułek… Chociaż nie, niebieskie pigułki to nie na to…
Do tego fala upałów – taka, iż wysiadając z klimatyzowanego auta na zewnątrz dostawałem dreszczy, a po wejściu do chlewika dostawałem kolejnych dreszczy na widok warunków w jakich siedzą zwierzaki w niewentylowanych pomieszczeniach (wentylacja i owszem jest tylko zatkana od zimy snopkiem słomy); najcześciej bez wody (bo albo mają trzy razy dziennie lane albo pourywają albo miały a wychlały); oblezione tysiacami much (bo teraz te środki nie działaja nie to co kiedyś) i w ogóle ta cena, ten upał, ten rząd, ta unia, te kontrole to wszystko…
Tak zatem mamy poczucie obowiązku pracy, upał, zjebane usprawiedliwianie głupoty, ogólne przemęczenie fizyczno-psychiczne i teraz mam się nastoić urlopowo. Whiskey pomaga niczym joga – stajesz się giętki (zwłaszcza w mowie); pojednany ze światem; umysł wchodzi na wyższe stany świadomości; nawet łatwiej się zasypia.
Jedyny mankament – żona narzeka, że leci od ciebie szkockim bimbrem. Ale ty jesteś przecież już pojednany ze światem i opanowany jak tuzin buddyjskich mnichów na ciężarówce mknącej przez bezdroża Tybetu.
buddisths monks
No i właśnie w trakcie pisania skończył się tonik;)

BTW. Od kiedy zatrułem się sushi zapijając je whiskey z colą, preferuję tonik;)
BTW1. Jeśli po lekturze tego wpisu uważacie, że jestem kiepsko tłumaczącym się pijusem to odpowiem, że pijaństwo to choroba zawodowa mojej branży. Aczkolwiek z drugiej strony w Polsce…Która branża jest w stanie nie podlegać pod „zagrożoną alkoholizmem”?
BTW2. Po prostu od jutra jestem na urlopie;)

Reklamy

2 responses »

  1. Ad. BTW1-cola szkodzi na wątrobę, tonik chyba też
    Ad . BTW2-drink po robocie ( zwłaszcza w naszej branży), to antidotum na głupotę tamże
    Ad. BTW. 3-życzę totalnego wypoczynku

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s