Widziane w świecie: Quo vadis bovine?

Zwykły wpis

drogowskaz

Jest sobie wieś nazwijmy ją Wygwizdowo. Ogółem już sama podróż po Wygwizdowie dostarcza zagwozdek dla umysłu typu gdzie, kto w jakiej chałupie mieszka.. Jeśli dodamy do tego, że Wygwizdowo ma swoje dalsze człony typu Kolonia, Baranek, Jeziorko, Góździec czy inszy Poligon poszukiwanie danego numeru nabiera dodatkowych barw. Teraz jest łatwiej gdyż w wielu miejscowościach pojawiają się drogowskazy z nazwą Wygiwzdowa i numerami domostw, które się znajdują na danej „trasie”. Jeszcze kilka lat temu należało brać koniec języka za przewodnika w celu uzyskania bezcennej informacji typu: „Jedziesz pan prosto, za figurą w lewo po łuku na prawo trzeci dom po lewo parterowy z nadbudówką czyli już właściwie piętrowy” lub przy odrobinie pecha usłyszeć „Panie ja nie stąd” albo też „Ło, panie to nie tu. Tu jest Wypiździejewo 5,a on mieszka Wypiździejewo Wieś 5…”. Tak więc drogowskazy wskazując drogę jakby ograniczyły relacje międzyludzkie – teraz tylko lokalsów siedzących na ławce pod sklepem widzisz zza szyby auta gnasz, gnasz i gnasz.

Właśnie taki drogowskaz doprowadził nas do gospodarstwa w Wygwizdowie Kolonii. Tradycyjna formułka kto, po co i dlaczego, zresztą sam gospodarz wiedział o „najeździe” więc problemów jakichś szczególnych nie było. Obora jak obora pewne rzeczy do poprawki (stały dostęp do wody!!!) ale generalnie ujdzie w tłumie. Zostaliśmy zaproszeni w progi domu, tradycyjnie do kuchni gdzie zasiedliśmy wokół stołu, na którym zamiast kiełbasy i bimbru rozłożyliśmy papiery i długopisy. Rozpoczęło się papierowe odmóżdżanie, wówczas do akcji wkroczyła seniorka rodu słowami:
– Ja stara jestem, sobie posłucham może się czegoś nauczę.
Syn przeczuwając co się święci podjął próbę neutralizacji matuli ale widać było, że próba jest skazana na porażkę.
– Ja to komunistyczna kobieta jestem – kontynuowała seniorka rodu – mi to się w głowie nie mieści co oni z tym rolnikiem robią. Dzieci wy to sprzedajta w cholerę i jedźcie do roboty do Niemiec.
– Mamo! Idź pooglądaj telewizję. – błagalnie próbował przerwać syn. Ale starsza pani już się rozkręciła wyrzucając słowa z podobną prędkością jak M16 wyrzuca z siebie pociski.
– No bo mi się to w głowie nie mieści jak można człowiekowi całą rentę zabrać. Powiem wam za Hitlera to ludzie na rynek masło w majtkach nosili i nikt sie potruł a teraz jakieś kontrole wymyślają. Nie wiadomo o co do końca chodziło z tą rentą i czyja ona była, w każdym bądź razie syn – gospodarz wyjaśnił, że mama przelicza pieniądze „po staremu” i dla niej 80 zł to osiemset (czyli rzeczywista wysokość maleńkiej renty babuni). Rzuciłem wówczas uwagą, że na „dzisiejsze” to jak 8 zł – co niesłychanie babuleńke uradowało i na pewną chwilę uspokoiło. Nie była to długa chwila bo właśnie w tym momencie dotarliśmy do tematu, który wstrząsnął fundamentem światopoglądu starszej pani, a mianowicie szaleńcy doczepili się stałego dostępu do wody dla bydła, a w zasadzie jego braku: – Co?! Panie kochany cielaki się wezdmą, sraczki dostaną, nic nie będą robić tylko piły i piły aż pozdychają. Co to za nowe mody? – starsza pani nie dawała za wygraną. Na nic zdały się tłumaczenia, że krówki piją kilka razy dziennie; że polepsza się ich mleczność i przyrosty masy; że bydło nie wypije więcej niż potrzebuje a wypicie większej ilości wody najczęściej jest wynikiem długiego pragnienia pomiędzy jednym pojeniem, a drugim; że niedobór wody jest gorszy niż nadmiar itd. Starsza pani nie dała za wygraną nawet wówczas, gdy koleżanka zasugerowała iż pani nie pije trzy razy na dzień, tylko kiedy ma potrzebę: – Ło, pani w szpitalu po operacji to raz dziennie dadzą pić i  trzeba wytrzymać, ani także wówczas gdy gospodarz przyznał rację i zobowiązał się do zorganizowania wody „na stałe”. Trochę babcia wychamowała gdy pojawił się temat dźwigania wiader wody jako czynnika, który niespecjlanie służy kręgosłupowi ale tylko trochę reszta to „gorzej jak za Hitlera”. Na zmianę krzyczła, płakała i się śmiała by na konieć stwierdzić, że jednak ludzie o dobrym sercu przyjechali na „kontrol”. Ot, tyle pozytywnego na koniec.
W sumie dobrym rozwiązaniem dla niektórych byłaby może jakaś hybryda bydlaczka z wielbładem?;)
Funny-Cows-On-The-Wallpaper-7

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s